Odkąd zainteresowałam się Slow Life staram się zwracać uwagę na jakość chwil, które spędzam sama. Do tej pory nie przywiązywałam do tego dużej wagi, często robiłam coś dla zabicia czasu, nie przepadałam za byciem sama. Trochę się to zmieniło. Teraz staram się jak najlepiej wykorzystać te chwilę na relaks i robienie czegoś przyjemnego.

Oto 10 chwil dla siebie w rytmie Slow Life, które stosuje:

1. Kąpiel

Coś co odkryłam ostatnio na nowo i nie jest to nic oryginalnego ale wydaje mi się, że zawsze działa. Chodzi o kąpiel z olejkami zapachowymi, dużą ilością piany, czymś pysznym do picia i nastrojową muzyką. Brzmi banalnie ale potrafi zrelaksować jak mało co. Dawno nie miałam wanny, teraz mam i rozkoszuje się kąpielami kilka razy w tygodniu 😉

2. Gotowanie.

Pomyślicie, że zwariowałam i że nie jest to wcale sposób na chwilę dla siebie, ale dla mnie jest. Nie chodzi mi o takie zwykle codziennie gotowanie obiadu, ale np testowanie jakiegoś super przepisu lub tworzenie czegoś nowego. Eksperymenty kulinarne to jedno z moich ulubionych zajęć. Gotuję to na co mam ochotę, kolacja, zdrowy deser lub przekąska. Jeśli tworzę swój przepis to satysfakcja jest ogromna.

3. Spacer.

I znowu nic odkrywczego i oryginalnego. Ale taki spokojny spacer, bez celu i w pojedynkę ma właściwości oczyszczające. Bardzo lubię tak czasem spędzić chwilę ze sobą.

4. Szycie.

Ostatnio jestem zafascynowana szyciem, bardzo chcę się nauczyć robić to dobrze. Póki co stworzyłam dwie rzeczy, które przyniosły mi ogrom satysfakcji. Odpoczywam psychiczne, a przy okazji powstaje coś fajnego. Oczywiście nie musi to być szycie, może być też np malowanie lub inne manualne – odprężające zajęcia, których “skutkiem ubocznym” jest jakieś dzieło.

5. Seans filmowy w domu lub w kinie.

Nie zdarza mi się to często, ale kilka razy byłam sama w kinie i miło to wspominam. W kinie i tak się nie rozmawia więc na dobrą sprawę nie ważne czy idzie się samemu, czy z kimś. Mój mąż, jak chyba większość facetów, nie przepada za komediami romantycznymi i typowymi babskimi filmami (które i tak czasem ze mną ogląda), kiedy jestem sama i mam ochotę coś obejrzeć wybieram najbardziej babski film i upajam się samotnością 😉

6. Książka i bycie tu i teraz.

Od niedawna mam balkon i jak tylko pogoda zrobi się znośna mam zamiar tam wygodnie usiąść z kubkiem pysznej herbaty i fajną książką i po prostu być, czytać książkę i cieszyć się tym, że mam balkon 😉

7. Szukanie inspiracji.

Skłamałabym gdybym powiedziała, że będąc sama nie włączam internetu tylko robię te wszystkie przyjemne rzeczy powyżej. Oczywiście internet jest ze mną codziennie. Ale będąc sama bardzo lubię szukać inspiracji. Wszelkiego rodzaju, od szycia, przez rysunki, po urządzanie mieszkania. Często wtedy przeglądam między innymi pinterest i zapisuje najciekawsze pomysły. To też czas, w którym czytam moje ulubione blogi, które zawsze mnie czymś zainspirują.

8. Wyjście do kosmetyczki / fryzjera/ na masaż, po prostu zrobienie czegoś dla siebie.

9. Kurs.

Uwielbiam robić kursy, uczyć się nowych rzeczy, czuć że się rozwijam. Nowa umiejętność to czysta przyjemność i morze satysfakcji.

10. Coś nowego.

Zrobienie czegoś zupełnie nowego, czego jeszcze nigdy nie robiłam. Np. budowa i puszczanie latawca, lot balonem, pójście na grzyby (jeśli ktoś nigdy nie był), zajęcia zumby, czy cokolwiek innego co przyjdzie nam do głowy. Nie musi to być odrazu naszą nową pasją, ale pewnego rodzaju wyjście ze strefy komfortu, odejście od rutyny i lekkie odświeżenie.

A Wy jakie macie sposoby na chwilę dla siebie? Piszcie, chętnie zainspiruję się czymś nowym 🙂