Lawendowy Pokój

Ostatnio zauważyłam dziwną prawidłowość, mianowicie lubię książki o… książkach. Dobrym na to przykładem jest „Lawendowy pokój”. Główny bohater Jean Perdu prowadzi księgarnię o nazwie „Apteka Literacka”, nietrudno się domyślić, że sprzedaje w niej książki na każdą ludzką przypadłość, po prostu leczy książkami. On sam ma jednak problem, którego nie wyleczył dotąd żadną książką. Problem natury sercowej, ciągnący się za nim przez dwadzieścia lat.
Lawendowy pokój to miejsce, w którym Jean Perdu zamknął wspomnienia, uczucia i pamiątki, związane ze swoją dawną miłością, na całe dwadzieścia lat. Aż do pewnego momentu, kiedy odkrył list, który zostawiła mu jego była partnerka, list bardzo długo czekał na otwarcie. W końcu Perdu go czyta i jego życie zaczyna się zmieniać..
O książce nie można więcej napisać, po prostu trzeba ją przeczytać. Lawendowy pokój, zarówno jak i inne pozycje z apteki literackiej, ma trochę uzdrawiającą moc. Jak przeczytałam w jednej z recenzji tej książki, „przywraca do życia” chyba coś w tym jest. Polecam na zimowe wieczory.

lawendowy pokój

Annie

Następna rzecz, a w zasadzie film, który Wam serdecznie polecam to musical Annie. Wybrałam się na niego do kina z koleżanką. Trochę sceptycznie nastawiona po tym jak zobaczyłam małe dziewczynki na plakacie, oho jakaś bajka dla dzieci, pomyślałam sobie. I trochę jest to film w konwencji dziecięcej, ale nie tylko.
Przepiękna opowieść o dziewczynce z ubogich swer, która nie ma rodziców, a przynajmniej nie wie gdzie oni są. Wychowuje ją matka zastępcza, jak również cztery inne dziewczynki i nie trudno zauważyć, ze robi to tylko dla pieniędzy. Los dziewczynek jej nie obchodzi, natomiast codziennie raczy się wysoko procentowymi trunkami, i to chyba jej główne zajęcie. Annie natomiast jest niepoprawną optymistką, tryskającą energią nastolatką, której marzenia są ogromne. Oczywiście film z happy endem, bardzo przewidywalny i tendencyjny. Klasyczne „nawrócenie się” czarnych charakterów. Ale mi to tym razem zupełnie nie przeszkadzało, ponieważ film jest tak pozytywny, że cieżko się w ogóle powstrzymać od tańczenia razem z postaciami filmu. Na poprawę humoru idealny! Polecam do obejrzenia raczej z przyjaciółką niż z chłopakiem 😉