Od jakiegoś czasu dość mocno interesuję się ruchem Zero Waste, z którym bezpośrednio łączy się minimalizm.

Minimalizm nie jest przedmiotem moich zainteresowań od zawsze. Napiszę teraz krótką historię rodzinną i mam wrażenie, ze spora część z Was może się z nią utożsamić.

PRL jaki był każdy wie, mimo, że nie pamiętam zbyt wiele z tego czasu to wiem, że sklepy świeciły pustkami, stało się w kolejkach żeby cokolwiek dostać, a na dodatek były to towary limitowane na kartki. Jak wtedy wyglądały polskie domy? Na pewno nie tak jak teraz, myślę że panował przymusowy minimalizm. Każdy miał tyle ile udało mu się dostać lub wystać w kolejce, ewentualnie tyle ile sam sobie zrobił, na przykład uszył. Wszelkie DIY i hand made były naturalnie popularne.

PRL upadł i co się stało? Nie było już kartek, wszystko stało się dostępne i po dziś dzień nieustannie otwierają się coraz to nowe sklepy i centra handlowe, a my? kupujemy i kupujemy, składujemy i zbieramy. A nasze domy są przepełnione tysiącami niepotrzebnych rzeczy.

Ale dlaczego wspomniałam o PRL-u? Dlatego żeby przybliżyć wam moja historie minimalizmu. Moja rodzina, tak jak większość podczas tamtych czasów, nie miała wiele przedmiotów i możliwości ich kupowania. Po upadku PRL-u myślę, że Polaków opanował syndrom, teraz mogę więc kupię wszystko co się nawinie. Nie ominął on mojej rodziny, w związku z czym po kilku latach nasze małe mieszkanie wyglądało jak skład rzeczy wszelakich.

 

minimalizm

Nie było tam miejsca do życia, mieszkanie było jedynie składem przedmiotów, rożnych, zazwyczaj niepotrzebnych.

Naturalnym dla mnie było przejecie tych nawyków i zarówno kupowanie jak i zbieranie.

Ale do czasu.

Po jakimś czasie zaczęło mnie to przytłaczać, zrozumiałam, że mam za dużo, że nie potrzebuje co najmniej połowy, odkryłam, że mniej znaczy więcej, że lepiej czuję się w nieprzepełnionych pomieszczeniach i że podoba mi się estetyka minimalistyczna.

Zaczęłam szukać, czytać i oglądać i swoje zainteresowanie mogłam już nazwać, był to minimalizm i mój nowy cel.

Kilka lat temu przeprowadziłam się do Bahrajnu, sytuacja zmusiła mnie do wzięcia ze sobą jednej tylko walizki, a że początki są trudne, to przez wiele miesięcy stan moich rzeczy się nie zmieniał. Nie brakowało mi przedmiotów, które kiedyś miałam. Postanowiłam tkwić w tym stanie i żyć w duchu minimalizmu. Oczywiście nie jest to łatwe bo pokus nie brakuje, dlatego postanowiłam o tym pisać. To pierwszy post z serii o minimalizmie. Zapraszam Was do mojej, a może i Waszej, drogi ku lepszej jakości życia.

O minimalizmie super pisze Kasia z bloga simplicite oraz inna Kasia z bloga droga do minimalizmu.

Czy interesuje Was minimalizm? Może żyjecie już w jego duchu i możecie podzielić się swoja historia i radami jak nie otaczać się tysiącem niepotrzebnych rzeczy? Koniecznie podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach.

 

minimalizm